Nasz Siemek

.

.
Kliknij w baner po dodatkowe informacje...

niedziela, 25 czerwca 2017

Małpy w zoo :-)

  Jakiś czas temu uznałam, że czas na kontrolę pooperacyjną nóżki Siemka u naszej zaprzyjaźnionej, rehabilitantki - pani Anny Zawadzkiej. 
  Siemek od pewnego czasu w mocno niepokojący sposób zaczął skręcać nogę do środka. Macane przeze mnie biodro wydawało się inne niż drugie, także noga w żaden sposób się nie wydłużyła, a raczej wręcz przeciwnie... Wszystkie wątpliwości chciałam skonsultować z lekarzami w szpitalu, podczas kilkudniowego przygotowania do drugiej operacji i nawet cichutko myślałam o rezygnacji z zabiegu. Tymczasem na trzy dni przed planowanym pobytem nasz "termin" odwołano, jednocześnie wyznaczając nowy w środku wakacji. Wyobraźcie sobie gamę emocji, których doświadczyliśmy: od wściekłości, gdyż niemal posypały się różne wakacyjne plany (na szczęście udało się wszystko poprzestawiać), do zadowolenia, bo dawało to więcej czasu na obserwację Siemka i zebranie opinii na nurtujący nas temat. Ruszyliśmy zatem do "naszej" pani Ani, by ku wielkiej radości usłyszeć, że wszystko gra. Biodro odstaje, gdyż tak właśnie powinno wyglądać w prawidłowej pozycji, kończyna po ustabilizowaniu jest zazwyczaj krótsza, a skręcanie do środka nie jest tragiczne. 
 W dobrych nastrojach nasza menażeria odwiedziła poznańskie zoo :-)

Z uwagi na pogodę i powszedniość dnia (wtorek), czuliśmy się tam jak VIP-y, gdyż zwiedzających było bardzo niewielu (nawet komary gdzieś się wyniosły, za co byliśmy bardzo wdzięczni aurze lub/i opryskom)...

























poniedziałek, 22 maja 2017

Rekonwalescencja i troszkę kultury...

  Siemek powoli dochodzi do siebie po operacji. Wciąż zdecydowanie oszczędza nóżkę, ale unosi ją już coraz wyżej i coraz śmielej nią macha. Kto widział kiedyś Siemka zauważył na pewno jakie cuda potrafi zrobić nogami. Wycieranie nosa skarpetką to najnormalniejsza sprawa na świecie, bo przecież czymże innym kiedy noga jest pod ręką? Zastanawiam się czy korekcja stawu biodrowego nie uniemożliwi mu robienie takich wygibasów, ale jeszcze nie czas by to oceniać...
  Pierwsze spacery są już dawno za nami. Jeździmy też na naszą regularną, choć zgodnie z zaleceniami lekarskimi na razie nieforsowną rehabilitację. 
  Niestety jest też zła wiadomość - w związku z operacjami Siemek nie może uczestniczyć w hipoterapii i to teraz podczas ciepłych miesięcy, gdy przejażdżka konno leśnymi ścieżkami byłaby bardzo mile widziana... Co więcej, Siemek z uwagi na tak długą nieobecność całkowicie wypadł z programu hipoterapii. Wielka szkoda, ale spodziewaliśmy się takiego obrotu sytuacji.

  Niedawno, w ramach rehabilitacji poprzez sztukę, odwiedziliśmy Muzeum Ziemi Lubuskiej w Zielonej Górze, gdzie mogliśmy podziwiać ponad 30 obrazów Jacka Malczewskiego. Dzieła skłoniły rodziców Siemka do wycieczki we wspomnienia z czasów szkoły średniej czyli wygrzebywanie z mroków pamięci informacji o Młodej Polsce i symbolizmie :-)
  Tymczasem Siemek z bratem albo nie podzielali zainteresowania rodziców, albo bardzo dobrze ukrywali swój entuzjazm ;-) .









Chociaż tutaj, rzekłabym, dzieło powaliło na kolana...

Prawdziwy krytyk sztuki ocenia dzieło z wielu perspektyw. 


Podziwu godna oszczędność płótna - obraz typu: dwa w jednym ;-)

Zielonogórska wystawa prac Jacka Malczewskiego trwa do 25.06.2017.  Polecamy! 

wtorek, 2 maja 2017

Operacja biodra: Part one


  Ponad tydzień temu o świcie (gwoli szczerości to o siódmej rano) zapakowani po dach torbami z wszystkim co byłam sobie w stanie wyobrazić jako konieczne na dłuższy pobyt, ruszyliśmy z Siemkiem do Poznania, do Ortopedyczno-Rehabilitacyjnego Szpitala Klinicznego im. W. Degi, na planowaną od roku operację biodra.
  Pod nóż chirurgów poszło lewe bioderko Siemka zwane przeze mnie: "tym gorszym" ("to lepsze" też jest w planie...). Wszczepiono mu w staw specjalne blaszki chroniące główkę kości udowej przed wyskoczeniem poza obręb panewki. Od tej pory Siemek stał się naszym rodzinnym Robocopem :-)
  Nasz chłopczyk zniósł pobyt w szpitalu i operację dzielnie. Dosyć długo dostawał leki przeciwbólowe. Nie zapomnę nigdy jego przebudzenia na sali pooperacyjnej, gdy zaczęło ustępować znieczulenie, a on nie spodziewając się niczego złego spróbował ruszyć operowaną nogą. Jego przerażona mina powiedziała mi wszystko... Od razu wezwałam panie pielęgniarki i poprosiłam o leki przeciwbólowe. Do tej pory, a minęło już osiem dni od zabiegu, reaguje bardzo nerwowo przy wszelkich manipulacjach w okolicy lewej nogi. Przeniesienie go z łóżka szpitalnego do samochodu kosztowało go wiele stresu, jednak samą drogę powrotną do domu, mimo korków (początek długiego weekendu) zniósł znakomicie. Zawsze to przyjemna odmiana od patrzenia w sufit i ściany szpitalnej sali. Myślę, że za dwa-trzy dni spróbujemy nawet wyjść na pierwszy spacer, a na razie Siemek spędza czas głównie na leżąco lub w pozycji półsiedzącej, obstawiony zabawkami i bajkami. 
  Za dziesięć dni jedziemy na zdjęcie szwów i kontrolę rany pooperacyjnej. Mamy też wyznaczoną datę przyjęcia na kolejną operację - drugie biodro - 8 czerwca. Teraz jesteśmy już zaznajomieni ze szpitalnym "know-how", więc zupełnie inaczej, zapewne nieco spokojniej, będziemy podchodzić do kolejnego pobytu.
  Niestety, ortopedia jest bardzo zachłannym działem medycyny i łatwo nie wypuszcza ze swoich rąk. Z pewnością ta operacja Siemka była pierwszym odcinkiem całkiem długiego serialu...

Tu jeszcze nie wiem co mnie czeka, czyli wieczór przed operacją



Tuż po fakcie...

Odzyskuję siły, a z nimi uśmiech





niedziela, 16 kwietnia 2017

Wielkanoc 2017

"Ekipa" ;-) bloga naszsiemek życzy 
Wszystkim Przyjaciołom naszego Siemka
Zdrowych, Spokojnych i Wesołych 
Świąt Wielkanocnych :-)


 Zając już przyszedł? Na pewno! Mam nadzieję, że miał dla Was duuuży koszyczek... :-) 
Siemuś w tym roku obdarowany został nawet podwójnie gdyż 14 kwietnia obchodził piąte urodziny, które wyprawiamy właśnie dziś. 
 Przedwczorajszy solenizant jest nieco przeziębiony. Delikatnie, bez gorączki, ale i tak bardzo się martwimy, gdyż za cztery dni powinniśmy jechać do szpitala na zaplanowaną operację bioder... Wszystkie życzenia zdrowia przyjmiemy zatem bardzo chętnie!











Widzicie te rzęsy??? Podziw i zazdrość... ;-)

Klocek Lego dla giganta

Kwietniowy relaks w słoneczny weekend


sobota, 1 kwietnia 2017

Fryzura

  Raz na jakiś czas zostaję zmuszony do weryfikacji moich poglądów na własną matkę. Generalnie uważam, że kobieta mnie lubi, a nawet kocha. Często gada coś na ten temat (ogólnie to dużo mówi...), a ja łaskawie pozwalam dawać sobie buziaki w nos. Cieszy się jak głupia z byle uśmiechu, toteż jej ich nie żałuję, niech ma... Niby wszystko gra, tymczasem od czasu do czasu rodzicielka funduje mi niczym nieuzasadnione tortury, po których pilnie wymagałbym pomocy jakiś specjalistów od przepracowywania traumy: obcinanie włosów.
  Tłumaczę jej, że: "Absolutnie to nie jest konieczne!" i "Można jeszcze poczekać...", ale ona nie chce słuchać. Mam drobne problemy z wyartykułowaniem tego, więc po prostu zanoszę się płaczem i macham rękami. Kiedyś próbowałem brać ją na litość i oprócz łkania serwowałem gest oznaczający "przytul mnie", ale ona nie odpuszczała, póki nie skończyła. I na dodatek nigdy nie była w pełni zadowolona ze swojego dzieła. Marudziła, że się ruszałem, kładłem, spociłem od płaczu, więc kłaczki się skleiły, że mam za miękkie włoski do maszynki (zazdrości he, he)... Potwierdza się stara jak świat prawda: złej baletnicy przeszkadza rąbek u spódnicy.
  Powiem Wam również, że później przez jakiś czas mam wielki opór przed "pójściem" do łazienki. I dopiero gdy jestem już w wannie i wiem, że nic mi nie grozi, mogę się skupić na relaksie w kąpieli. 
  Naprawdę, alternatywna moda z lat dziewięćdziesiątych na długie męskie włosy mogłaby wrócić...


Łyso nie?


Tu jem bułkę stąd dziwne miny.




poniedziałek, 20 lutego 2017

Przedoperacyjne przedwiośnie

  Ponad rok temu pisałam Wam, że Siemka czeka operacja bioder. Nie spodziewałam się jej jednak zbyt szybko. Tak gdzieś za dwa-trzy lata. Ziarenko niepokoju, które próbował zasiać lekarz ortopeda, mówiąc o kontroli za rok i ewentualnej decyzji o przyspieszeniu zabiegu, nie wykiełkowało we mnie i dwanaście miesięcy później (w listopadzie 2016) zupełnie spokojnie pojechaliśmy na "przegląd".
  Mina profesora oglądającego zdjęcie RTG bioder Siemusia powiedziała wszystko. Operację trzeba przyspieszyć, ze względu na szybko postępujące pogorszenie. Panewka stawu biodrowego Siemka wygląda na niemal płaską co powoduje wysuwanie się z niej główki kości udowej. Jest to, niestety bardzo częste schorzenie u niechodzących dzieci. Jedna nóżka - lewa (od początku w gorszym stanie), jest już w związku z tym nieco krótsza, gdyż kość udowa przesunęła się "do góry" w stawie. 
  Z uwagi na operację zrezygnowaliśmy z zaplanowanego na ferie turnusu rehabilitacyjnego w nowym miejscu "Centrum Fiszer" w Szklarskiej Porębie. Szkoda, bo ten wyjazd planowaliśmy od dawna.
  Zaczęło się czekanie na telefon ze szpitala z datą operacji. Wiedzieliśmy, że nie nastąpi to natychmiast lecz na pewno na początku 2017 roku. Pierwszego lutego nie zdzierżyłam i zaczęłam wydzwaniać sama. Jakież było moje zaskoczenie, gdy usłyszałam, że na pewno NIE w tym roku (!) Szybko jednak wyjaśniłam sprawę: otóż w wyniku błędu przypadek Siemcia nie został zgłoszony do komisji szpitalnej zajmującej się przyspieszeniami zabiegów. Pomyłkę naprawiono i koniec końców zameldujemy się w poznańskim szpitalu tuż po Wielkanocy.
  Być może powinnam być zła i pomstować na tę sytuację, ale jakoś nie czuję takiej potrzeby. Ostatnio przyjmuję pewne "okoliczności przyrody" zupełnie spokojnie, jako coś naturalnego. Czy to źle? Nie wiem, ale dzięki takiemu myśleniu jestem bardziej odprężona, co o tyle ważne, że czeka mnie wiele stresu związanego z operacją: obawa o synka, o wynik operacji i o to jak ją zniesie.
  Relaks jest teraz bardzo wskazany...

...w związku z czym tak odpoczywaliśmy kilka dni temu:









Tego okazu fauny nie spotkaliśmy, oczywiście, w naturze, lecz w sklepie 
zoologicznym. Jednak tak nas urzekł niewymuszoną gracją ruchów 
i wzgardliwym wygięciem ust, że nie mogliśmy się oprzeć, by nie 
pstryknąć mu kilku fotek...











 A więc czekamy....